Są tacy, którzy inwestują majątki swego życia w giełdę i pomnażają je. Czy wiesz, jak oni to robią? A może sam chcesz stać się inwestorem? Brzmi nierealnie? Sprawdź. Giełda ma tyle samo zwolenników, co i przeciwników. Dla jednych jest sposobem na zarabianie, dla drugich szybką drogą do bankructwa. Chcemy czy nie, giełda jest motorem napędowym naszej gospodarki, na niej ważą się losy największych firm. Jest wykresem ogólnopolskiego i światowego ekg.
Prawie zwykły handel
W
swej strukturze giełda bardzo przypomina zwykły handel na targu, tyle,
że inne są przedmioty tego handlu. Tu inwestorzy kupują i sprzedają
papiery wartościowe, akcje, instrumenty pochodne (opcje i kontrakty).
Jakie są podstawowe różnice między tymi "towarami”?
Przy obracaniu
akcjami zasada jest prosta. Wybierasz firmę, która dobrze rokuje
i kupujesz dowolny pakiet jej akcji. Starasz się kupić tanio,
sprzedajesz, gdy Twoje akcje wzrosną. Zaletą takiego inwestowania jest
to, że to Ty decydujesz, kiedy sprzedajesz swój portfel akcji. Nawet
jeżeli dojdzie do mocnego obniżenia wartości akcji, możesz przeczekać
ten okres, a sprzedać je z zyskiem, gdy wzrosną. Skoro tak, to dlaczego
tak wielu inwestorów traci na akcjach? Dzieje się tak, ponieważ ludzie
kierują się emocjami. Inwestując w akcje możesz zyskać tylko wtedy, gdy
ich wartość od momentu kupna wzrosła.
Z instrumentami
pochodnymi jest nieco inaczej. Tutaj także kupujesz i sprzedajesz.
Możesz jednak zarabiać zarówno na wzrostach, jak i spadkach. Czy wiesz,
że maklerzy i doradcy inwestycyjni najczęściej powtarzają, że opcje
i kontrakty są trudne? Cóż, mówią tak, bo mało je znają. W naszym kraju
jest niewielu specjalistów, którzy potrafią w sposób jasny i zrozumiały
wytłumaczyć, czym są instrumenty pochodne i jak na nich zarabiać (patrz
Czym są kontrakty, a czym opcje?). W zeszłym roku przeprowadziłem ze
znajomym badanie. Polegało ono na tym, że wybraliśmy się do kilku biur
maklerskich, szukając odpowiedzi na moje pytania dotyczące głównie
opcji. Tylko w jednym biurze otrzymałem prawidłową odpowiedź. Udzielił
jej jeden ze specjalistów wprowadzających opcje na rynek polski.
Czym są kontrakty…
Dla
przykładu wyobraź sobie dwadzieścia największych firm w Polsce. One
tworzą jeden koszyk, do którego wrzucane są ich akcje. Gdy kupujesz
taki jeden koszyk, masz kontrakt. Zakładasz się z innym inwestorem
o to, czy pójdą one w górę czy w dół. Czyli czy będą spadać, czy
wzrastać. Ważne jest to, że wykres indeksu nie jest odwzorowaniem
aktualnej wartości kontraktów. Kontrakty mają swoją własną i niezależną
wartość. Inwestując możesz spotkać się z określeniami takimi jak byk
czy niedźwiedź. Potocznie określa się tak charakter gry inwestora.
Przyjmuje się, że jeśli grasz na spadki indeksu, to jesteś niedźwiedź,
jeśli na wzrosty, to byk. Jakie to ma znaczenie dla kontraktów
terminowych? Takie, że w zależności od tego, kto więcej inwestuje
- byki czy niedźwiedzie - tak kształtuje się wartość kontraktów.
Jest
coś, co wyróżnia kontrakty terminowe spośród wszystkich sposobów
inwestowania. Chodzi oczywiście o sposób rozliczania. Jeżeli masz
otwarte dwa kontrakty w górę i nie zamkniesz ich przed zakończeniem
sesji danego dnia, to zostaną one automatycznie rozliczone przez giełdę.
Czyli
możesz przez dwa tygodnie mieć otwarte kontrakty w górę, a każdego dnia
z Twojego konta inwestycyjnego będą ubywać lub na nie przybywać środki
finansowe. Szczególnie dla graczy, którzy inwestują krótkoterminowo,
jest to doskonałe rozwiązanie. Nie musisz czekać na swoje pieniądze,
masz je praktycznie od ręki jeszcze tego samego dnia.
Ile
kosztuje kontrakt? To ustala giełda na podstawie wartości indeksu
z danego dnia. Są okresy, w których indeks giełdowy jest nisko i wtedy
Twoja inwestycja w jeden kontrakt jest mniejsza. Są także okresy dużego
wzrostu i kontrakty są droższe. Obecnie średnia cena jednego kontraktu
wynosi od 2600 do 3100 zł za jeden instrument. Jak na tym możesz
zarobić? Na punktach oczywiście. Załóżmy, że kupiłeś swój pierwszy
kontrakt przy wartości 3349. Jesteś ustawiony do góry, bo wiesz, że
będzie wzrost. Jeśli na zakończenie dnia wartość punktowa Twojego
kontraktu będzie wynosiła 3580, to ile zarobisz?
To bardzo
prosty rachunek: 3580 – 3349 = 231 pkt. zysku. Ile płaci Ci giełda za
jeden punkt? Dziesięć złotych. Więc dzisiaj zarobiłeś 2310 zł, co jest
dopisywane przez maklera do Twojego konta inwestycyjnego.
… a czym opcje?
Tak
jak w przypadku kontraktów, gdy inwestujesz w opcje, możesz zarabiać
zarówno na spadkach, jak i wzrostach indeksu. Indeks jest wykresem
kondycji firm obecnych na giełdzie. Na jego wartość wpływają transakcje
kupna i sprzedaży akcji.
Jakie są widoczne różnice pomiędzy opcjami
a kontraktami? Gdy zajmujesz się opcjami, możesz je kupić lub sprzedać.
Dotyczy to gry na wzrosty i na spadki. Możesz stać się wystawcą opcji.
Zazwyczaj gdy inwestor podejmuje decyzję o zostaniu wystawcą, powinien
być przekonany o tym, w jakim kierunku „pójdzie” giełda. Jeśli się
pomyli i inny inwestor kupi od niego taką opcje, przy jej sprzedaży
jest zobowiązany wypłacić odpowiednią ilość środków finansowych temu,
który kupił daną opcję. To dzieje się automatycznie. Ile na tym
zarabia? Na to giełda wymyśliła bardzo skomplikowany wzór matematyczny,
który zajmuje około dwie strony. Jaka jest wartość opcji? Tutaj mamy
większą różnorodność. Ceny opcji są różne i mogą zaczynać się od
dziesięciu złotych i dochodzą nawet do kilku tysięcy. Wyższość opcji
nad kontraktami to większe bezpieczeństwo Twojego kapitału. Dlatego
często polecam początkującym inwestorom rozpoczęcie swojej przygody od
tego instrumentu. Gdy inwestujesz za ich pomocą, Twoje środki nie są
codziennie rozliczane. To ważne, jeśli rynek podąży w odwrotnym
kierunku, niż to przewidziałeś. Nie tracisz kapitału. Twoje opcje są
rozliczane dopiero wtedy, gdy je sprzedajesz lub dojdzie do ich
wygaśnięcia. Każda opcja ma termin ważności trzy miesiące, a więc
jeżeli nie sprzedasz jej przed upływem tego okresu, zostanie
automatycznie rozliczona. Z doświadczenia wiem, że opcje przy
stosunkowo małym wkładzie pieniężnym mogą dać nawet 100% zysku
miesięcznie. Rekordzista w pierwszym miesiącu inwestowania zyskał ponad
1000%! Nierealne? Jednak prawdziwe. Najciekawsze jest to, że uzyskał
taki zwrot inwestycji, poświęcając trzydzieści minut dziennie rano
i wieczorem. Fantastyczny wynik!
Początek przygody
Pamiętam
swoje początki, gdy po raz pierwszy otworzyłem wykres giełdowy. Ja,
humanista, nie miałem żadnego pojęcia co to są fale, kim był fibonacci?
Ten świat liczb i wykresów do złudzenia przypominał matrix, w którym
każdy wierzy w to, co chce.
Moja podróż zaczęła się od czytania
książek na ten temat. Okazało się, że na polskim rynku jest zaledwie
pięć książek z całej gamy, które są warte uwagi. Większość
wartościowych pozycji jest w języku angielskim i nie doczekało się
jeszcze tłumaczenia. Jeżeli więc znasz język angielski, chłoń wiedzę
z zza oceanu i dopasuj ją do polskich realiów.
W czasie mojego
zgłębiania wiedzy o giełdzie najbardziej fascynującym odkryciem było
to, że giełda nie ma nic wspólnego z hazardem. To naprawdę czysta
matematyka. Nie bez powodu matematyka jest chlubnie określana mianem
królowej nauk. Tak rzeczywiście jest i za jej pomocą da się opisać całą
giełdę. Dzięki odpowiednim działaniom matematycznym możesz obliczyć
poziom wzrostu czy spadku. Określić co do dnia, kiedy kończy się
spadek, a zaczyna wzrost i odwrotnie. Tego typu działania nazywam
dniami zwrotu.
Jako początkujący inwestor musisz wiedzieć o kilku
kwestiach, które uchronią cię przed porażką i zwiększą Twoje zyski. To
są moje osobiste żelazne zasady, które przejąłem od mistrzów
giełdowych, z którymi miałem przyjemność obcować (patrz Żelazne zasady
gracza).
Żelazne zasady gracza
Zasada numer 1: Określ swój cel i sposób jego realizacji
Mowa
oczywiście o celach inwestycyjnych i planie realizacji, który jest jak
biblia moralnych zasad dla inwestora. Jeśli masz bardzo jasno określony
cel inwestycyjny, możesz się na nim całkowicie skupić, aby inwestować.
Jeżeli go nie masz, koncentracja jest znacznie trudniejsza.
Na
początku uświadom sobie, po co Ci więcej pieniędzy. Wypisz sobie to
wszystko, co chcesz zrobić ze swoimi pieniędzmi, gdy je zarobisz.
Inwestorzy nie inwestują bowiem po to, by mieć więcej pieniędzy. Oni to
robią dla swojego wymarzonego stylu życia. Być może brzmi to
trywialnie, jednak zachęcam Cię do tego, byś krok po kroku rozpisał, na
co chcesz wydać zarobione pieniądze. Nowy dom, kolejna inwestycja,
wycieczka zagraniczna, a może piękny samochód? Im więcej będziesz miał
powodów, dla których warto zarobić, tym bardziej Twoja podświadoma
część umysłu będzie czuła się zmotywowana do tego, by to zrobić. Oprócz
tego, potrzebujesz dobrego planu, który przyspieszy Twoją realizację.
Jak stworzyć własny plan
- Zaplanuj, ile chcesz zarobić na giełdzie długafalowo, np. w okresie dziesięciu lat.Określ to na podstawie tego, co chcesz kupić, w co zainwestować.Teraz podziel te zyski na rok, miesiąc, tydzień i dzień. Weź kalendarz do ręki i policz, ile dni sesyjnych mamy w roku. To pozwoli Ci dokładnie określić poziom zysków, jaki potrzebujesz osiągnąć na danym etapie. Gdy wgłębisz się już mocniej w rynek, będziesz mógł przeliczyć to na potrzebne punkty. Pamiętaj, by planować realnie. Dlaczego jest to tak ważne? Bo dzięki temu zyskasz zaufanie do siebie i wiarę w swoje możliwości. To na pewno zaprocentuje w przyszłości. Proces musi być procesem. Jeżeli jesteś niemowlęciem na rynku, nie będziesz od razu chodził, zrywając miliony z drzewa. Najpierw naucz się siedzieć, potem raczkować, a na końcu chodzić. Tutaj nie ma drogi na skróty. Ten, kto próbuje nią podążać bardzo szybko, doświadcza upadku. Giełda jest doskonałym i surowym nauczycielem.
- Określ, po czym poznasz, że zrealizowałeś daną część planu? Używaj kwot, Twoich opisów wyobrażeń o tej chwili. Im dokładniej to zrobisz, tym lepszy będzie efekt.
- Pozwól sobie na popełnianie błędów. Dlatego zacznij inwestowanie od mniejszej kwoty i uwzględnij to w swoim planie. Nie ma inwestora, który wcześniej czy później nie zapłaciłbyza swoją naukę. Nie istnieją inwestorzy, którzy mają 100% skuteczności, są tylko tacy, którzy mają więcej trafień niż pomyłek.
- Poczytaj o systemach zarządzania kapitałem, naucz się odpowiedniego stawkowania. Twoim celem numer jeden na początku powinno być ograniczenie strat i ryzyka.
Zasada numer 2: Trzymaj emocje na wodzy
Nie
ma nic gorszego niż uleganie emocjom. To właśnie podejmowanie
nieprzemyślanych działań pod wpływem emocji jest główną przyczyną tego,
że niektórzy ludzie postrzegają giełdę jako hazard. Jeżeli nie nauczysz
się trzymania swoich emocji na wodzy, nie masz szans na giełdzie,
będziesz tracił. Jeżeli jednak opanujesz tę sztukę, sukces stanie się
kwestią realizacji założonego planu inwestycyjnego. Jest mnóstwo
książek i ćwiczeń związanych z panowaniem nad emocjami. Wiele z nich
jest bardzo dobrych. Sprawdź, które działają na Ciebie skutecznie.
Zasada numer 3: Zacznij filtrować swoich doradców
W
dobie Internetu znajdziesz wielu ekspertów, którzy doradzają, jak
inwestować. Są często bardzo mocno przekonani o własnej prawdzie.
Pamiętaj, że każdy człowiek się myli, miej więc przede wszystkim swoje
zdanie. Dopiero później możesz rozważyć wizje drugiego inwestora. Wielu
maklerów i doradców inwestycyjnych na różnych portalach pisze swoje
komentarz giełdowe. Często mówią o tym, co będzie. Wielu z nich często
mija się z prawdą tylko dlatego, by nie utracić klientów. Fundusze
inwestycyjne, aby przetrwać, potrzebują Twoich pieniędzy jak tlenu do
życia. Więc nawet jeśli będzie źle, w większości przypadków będą pisać,
że jest dobrze. Jak często widujesz hasła: „Mamy trend wzrostowy”,
„Hossa przed nami”, „To tylko korekta”. Ci ludzie, nawet gdy znają
prawdę, a często widzą ją dobitnie, nie mogą tego napisać, bo
straciliby Twoje pieniądze. Dlatego pamiętaj o tym, aby być czujnym
i obdarz siebie dużym zaufaniem.
Zasada numer 4: Bądź cierpliwy i pokorny
To
prawda, że chcemy bardzo szybko osiągać swoje cele. Najlepiej
natychmiast. Giełda jest nauczycielem, który wynagradza tylko tych,
którzy są cierpliwi i konsekwentni. Drugim największym wrogiem każdego
inwestora jest brak cierpliwości.
Wyobraź sobie, że przykładowy
Nowak ma w swoim planie do zarobienia 30 pkt. dziennie. Dzięki temu ma
dojść w trzy lata do pierwszego miliona. Nowak zarabia owe 30 pkt.
i wychodzi z rynku. Myśli, że za chwilę wejdzie jeszcze raz, dzięki
temu szybciej osiągnie swój cel. Wchodzi i w piętnaście minut traci 100
pkt. Nie tylko pozbywa się swojego dziennego zysku, ale tego
wypracowanego w prawie cztery dni. Co za ironia losu. Na takie zagrania
mogą sobie pozwolić doświadczeni inwestorzy, którzy nie wchodzą do
oceanu giełdy, by pływać żabką, tylko robią to delfinem.
Trzecim
wrogiem inwestora giełdowego jest wszechobecna pazerność na pieniądze.
Z doświadczenia wiem, że ludzie, którzy nie są chciwi, zarabiają
najwięcej. Ta zasada jest bardzo prosta: oni nie chcą pieniędzy, oni je
zarabiają. Gdy zrozumiesz tę różnicę, wkroczysz na szybką drogę do
bogactwa.
Koniec
Wystarczy zaangażowanie
Droga
inwestora giełdowego nie jest trudna, ale wymaga zaangażowania. Każdy
może nauczyć się analizy technicznej czy fundamentalnej. Matematyka
jest do opanowania. Według mnie 80% sukcesu na giełdzie wynika
z rozwoju wewnętrznego inwestora. Nie bez przyczyny to, co w środku, to
na zewnątrz. Jeżeli jesteś zdecydowany podążać tą drogą, to postaraj
się znaleźć mentora, który pomoże Ci uniknąć wielu błędów. Zainwestuj
w siebie i weź udział w dobrym szkoleniu na ten temat. Pamiętaj, że
trzy dni szkolenia i obcowania z prawdziwym inwestorem dadzą Ci więcej,
niż przeczytanie stu książek, a koszt będzie podobny.
Życie
inwestora giełdowego to budzenie się każdego ranka w dowolnym miejscu
na świecie i praca w dowolnych porach. Bez żadnych barier i ograniczeń,
po prostu czysta wolność. Pamiętaj o tym, że nikt nie urodził się
profesjonalistą, takim możesz się stać. Nie liczy się to, czy jesteś
teraz bogaty czy biedny. Choć bogatym może być łatwiej. Nie ma
znaczenia, czy jesteś kobietą czy mężczyzną. Notabene z mojego
doświadczenia wynika, że kobiety, chociaż są w mniejszości, jeżeli
chodzi o inwestowanie, to są zdecydowanie lepszymi inwestorkami niż
płeć męska. Granic nie ma, my sami je wyznaczamy.
Powodzenia w inwestowaniu!
